09. GRZECH – BŁĘDY WYCHOWAWCZE I ZŁY WZÓR RODZICÓW I DZIADKÓW I PRADZIADKÓW

4.

Wywiad z Magdaleną w Częstochowie dn. 01. 09. 2009 r.

X.M.: Spotykamy się, by móc omówić fragmenty życiorysu Twojego i Twoich bliskich w kontekście błędów wychowawczych Twoich rodziców i Twoich błędów w stosunku do synów!

Magdaleno masz 40 lat na liczniku życiowym i jesteś „doświadczoną osobą przez życie, które Cię nie pieściło”🙁 Twoje życie płynęło najpierw w gronie Twoich rodziców, później w małżeństwie. Co możesz powiedzieć na powyższy temat? Czy takie błędy widzisz po analizie swego życiorysu?

Magdalena: Często się oskarżałam, że jestem winna wszystkich złych wydarzeń dokonujących się w mojej rodzinie min. były to kłótnie między rodzicami o to, że jestem powodem ich nieudanego życia, o czym często mi przypominali podniesionym głosem. Często mi mówili, że mają o 1 dziecko za dużo🙁

X.M.: Wnioskuję stąd, że jesteś „niechcianym dzieckiem”. Od kiedy to zaczęłaś świadomie odczuwać?

Magdalena: Myślę, że mając już 5 latek odczuwałam chłód i odepchnięcie, brak akceptacji, brak wsparcia ze strony rodzicówL Występowało ciągłe niezadowolenie u rodziców z moich przewlekłych chorób układu oddechowego. Rodzice musieli mnie przygotowywać do ciągłych wyjazdów do szpitala i sanatoriów i to było dla nich bardzo kłopotliweL szczególnie mój ojciec wykazywał niezadowolenie z mojego wyglądu, żądał ode mnie samych 5 w szkole, nie miałam prawa do popełnienia błędów – pomyłek lub braków i dostawałam za to lanie. Ojciec mnie bił, szarpał mną itp.

Moi rodzice nie formułowali jasno i precyzyjnie jakie obowiązki mam do spełnienia jako ich dziecko i nie potrafili ocenić moich możliwości ich spełnienia. Wszystko co robiłam było złe w ich ocenie tak jakbym była zdolna do „jasnowidzenia” abym czytała w ich myślach ich oczekiwania i pragnienia. Straszyli mnie Bogiem, że mnie ukarze i wpajali mi, że jestem złaL Nie słyszałam od nich żadnych pochwał mimo że się starałam dobrze wypełniać swoje szkolne, czy domowe obowiązki🙁

X.M.: W takim trudnym do normalnego wzrostu klimacie żyłaś stając się coraz bardziej w ich mniemaniu, w chorej wyobraźni Twojej rodziny i w swoim- wtłoczonym przez nich „osobą nic nie wartą”, czy inaczej małowartościową🙁

Magdalena: Dokładnie tak jak ksiądz powiedział, dlatego żyłam w lękach, nieustannym napięciu psychicznym i stresie i nie mogłam sobie pozwolić na przyjaźnie, koleżeństwo i w ogóle kontakty z ludźmi. Żyłam w ciągłym zastraszeniu. Było tak do lipca 2009 roku. Teraz z perspektywy czasu widzę, że te złe relacje moich rodziców do mnie wpływały także negatywnie bardzo na moje relacje z synami🙂

X.M.: Jakie błędy u siebie zaczęłaś odkrywać i powolutku korygować, jeśli chodzi o relacje z Twoimi wspaniałymi synami🙂

Magdalena: Powielałam do tej pory błędy wychowawcze moich rodziców tzn. nadopiekuńczość, niezauważanie u synów pozytywnych cech w ich wrażliwych osobowościach a mają ich rzeczywiście wiele🙂

Błędem było też nadmierne ich kontrolowanie i brak zaufania do nich, ograniczanie ich wolności np.: sprawdzanie telefonem, gdzie są, z kim i co robią mimo, że nie są już w 5 klasie i mają: starszy 21 a młodszy 18 lat. Dołowałam ich, że są gorsi od innych np.; lepsze są dzieci mojej siostry i znajomych. Było to w wyniku wpojonego mi w dzieciństwie porównywania mnie przez moich rodziców z innymi dziećmi, z innych rodzin, które według nich były znacznie lepsze ode mnie i bardziej wartościowe.

Nie dostosowywałam się do ich indywidualnych cech i zachowań i patrzyłam na nich moim dawnym modelem zdeformowanego wychowania🙁 Teraz moje widzenie mnie samej i moich kochanych synów dzięki Bogu powróciło na właściwe miejsce i plan życia🙂

X.M.: Mam nadzieję Magdo, że już wnioski porekolekcyjne wyciągnęłaś i Twoje duchowe oblicze zostało odnowione przez Pana Życia – Jezusa i te Twoje autonauki nie pójdą w las i są na tyle mocne i utrwalone, że będziesz starała się sama dla siebie i Waszego wspólnego dobra tzn. Twojego, Twoich Pociech, Twoich Rodziców jak i dobra spotykanych na drogach Waszego życia ludzi, siać dobro, pielęgnować je najpierw w sobie samej, później w innych, by to sianie przyniosło PLON ŻYCIA OBFITY i SZCZĘŚLIWY Tobie i Twoim Najbliższym Sercu – SZCZĘŚĆ …:)

„Do Was należy założyć zaporę demoralizacji, zaporę, której ja tu nie będę wymieniał po imieniu o których to wadach wiecie sami… Od Was zależy dziś, jaki będzie człowiek. A więc czuwajcie. Czuwam, a więc dostrzegam drugiego człowieka. Czuwam tzn. Miłość Bliźniego – to podstawowe zasady świadomości…”