08. GRZECH ŻEBRACTWA POBOŻNOŚCIOWEGO jako objaw złego wzoru pobożności rodziców, dziadków i innych ludzi

Częstochowa w parafii p/w św. Jacka dn. 01. 09. 2009 r.

X. M. 🙂 Myślę, że największy wpływ na wychowanie religijne dzieci mają rodzice, bo tak jak przyrzekali podczas chrztu św. że będą wychowywać i kształtować swoje pociechy w wierze katolickiej i są wierni temu przyrzeczeniu to ich dzieci mają wtedy właściwy klimat do rozwoju duchowego. Dopiero na drugiej pozycji, myślę że duży wpływ mają dziadkowie i następnie wyliczę środowisko w którym dzieci wzrastają tzn. grupy koleżeńskie i dopiero na 4 miejscu myślę że wpływ posiadają księża, którzy głoszą Słowo Boże i udzielają sakramentów świętych 🙂

Chciałbym w tym świadectwie wiary podziękować za kształtowanie mojej religijności i życia duchowego najpierw mojej MAMUSI – ALICJI 🙂 To właśnie pod jej „sercem i okiem” wzrastałem w wierze, że jestem takim księdzem jakim jestem 🙂

Ona uczyła mnie znaku krzyża i pacierza; przygotowywała mnie do I Komunii św. Pamiętam, że na egzaminie miałem poprawkę a ona mnie douczała chodząc wokół kościoła w Bełchatowie. Po I Komunii św. zapisałem się do ministrantów. Mamusia budziła mnie na ranne Msze św. ucząc mnie systematyczności, obowiązkowości i punktualności. Przypominała mi o popołudniowych dyżurach i zbiórce. Pamiętam, że śp. Ks. Prob. ALEKSANDER ŁĘGOCKI poświęcał mi dość dużo czasu i nawet mogłem 2-krotnie w VII i VIII kl. pełnić dyżur kościelnego przez 2 tygodnie – nawet zapłacił mi, abym miał na wakacje trochę grosza 🙂

Mamusia była dla mnie wzorem rozmodlenia i uczestnictwa w życiu sakramentalnym 🙂 Robiła systematycznie I Piątki Miesiąca i mnie też tego nauczyła 🙂 Cieszyła się, że byłem blisko Pana Jezusa i służyłem do Mszy św. Przypominam sobie jej dużą radość gdy Ks. Proboszcz Aleksander Łęgocki podawał mi mikrofon, abym śpiewał Litanię Loretańską do Najświętszej Maryi Panny podczas nabożeństw majowych.

Na II miejscu wzorem dochodzenia do chłopięcej religijności była moja BABCIA WŁADYSŁAWA. To ona właśnie mimo choroby nóg – (miała otwarte niegojące się rany na nogach po porodzie tzw. żylaki)- zabierała mnie kilkakrotnie właśnie tu do Częstochowy na Jasną Górę. Byłem bardzo niecierpliwym chłopakiem kiedy już z Dworca PKP w Częstochowie pójdziemy przed Cudowny Obraz naszej MAMY – CZARNEJ MADONNY. A podróż z Bełchatowa trwała 2 dni, bo wyjeżdżaliśmy popołudniu w sobotę PKS – m do Radomska i tam po kilku godzinach mieliśmy połączenie do Częstochowy a potem nocleg na Dworcu PKP do rana. Byłem świadkiem podczas tych podróży na Jasną Górę dobroci i troski mojej babci o mnie, ale potrafiła też dać kanapkę obcym i rzucić też pieniążek kalekim ludziom, którzy żebrali pod wałami Jasnej Góry 🙂

Na III miejscu w moim religijnym wychowaniu stawiam Księży Bełchatowskich 🙂 O Ks. Prob. Aleksandrze już wcześniej wspomniałem. Dodam jeszcze, że z nim w nagrodę jeździłem na Jasną Górę jego Wardburgiem na Uroczystości Królowej Polski a na 26 sierpnia razem prowadziliśmy naszą bełchatowską kampanię z konnymi taborami.

Wspomnę też mojego śp. Ks. Katechetę JÓZEFA ZAJĄCA, który przygotowywał mnie do I Komunii św. i sakramentu bierzmowania. Chodziłem mu po wodę mineralną, bo chorował na cukrzycę. Chodziłem z Ks. Prob. Aleksandrem i Ks. Józefem po Kolędzie i przyglądałem się ich postępowaniu z ludźmi. W niektórych rodzinach nie brali ofiar i nawet zostawiali pieniądze tym biedniejszym rodzinom, także i w mojej rodzinie tak robili 🙂 Tego się od nich też nauczyłem 🙂

Był jeszcze Ks. GroboszJ Nie pamiętam imienia! Ten kapłan podarował mi w VII klasie N. T. z dedykacją. Pamiętam, że brałem Pismo św. i szedłem w pola i tam czytałem i „chciałem połykać” wszystko Słowo Boże, ale „ni w ząb go nie rozumiałem” 🙂

Na kolejnym miejscu w moim duchowym wychowaniu odegrał niewielką rolę mój TATO ALFONS. Razem z nim kopaliśmy fundamenty pod Kościół św. Stanisława w Bełchatowie. Na tamten czas nazwany był Kaplicą. Budową zajmował się Ks. Prob. Aleksander Łęgocki. Również zalewaliśmy razem fundamenty tegoż Kościoła. W tym właśnie kościele wystawiliśmy Nowoczesne Misterium pt: „Jezus uzdrawia nas z nałogów” 🙂 Było to na drugi dzień po śmierci naszego Świętego Papieża Jana Pawła II tj. 02. 04. 2005 r.

Mój tato nie lubił za bardzo księży i był też nastawiony źle do mnie 🙁

Niestety miał też tylko zewnętrzną religijność tak jakby przez swoje wady – grzechy był zablokowany na działanie Boga w sobie i nie potrafił pewnie i zmagał się z tym wewnętrznie, bo trudno mu było żyć wg Dekalogu 🙁

Dlatego nazwałbym jego pobożność okresami „do przesady fanatyczną” 🙁 Dziwiłem się, że jakiś czas był pobożny tzn. potrafił kilka razy w tygodniu być na Eucharystii, w domu odmawiał różańce, litanie, czytał z mojego Lekcjonarza o Świętych Słowo Boże, a pod względem wzoru w moim życiu duchowym nie odegrał właściwej roli, również jeśli chodzi w ogóle o wychowanie nie wypełniał swoich obowiązków, ale za niego nadrabiała moja MAMUSIA ALICJA 🙂

Myślę, że u mojego taty była to powierzchowna pobożność, bo życia wg 10 Przykazań były tylko śladowe fakty. Często obserwuję też ludzi, którzy jeżdżą do różnych Maryjnych Sanktuariów np. do Częstochowy i mają podobne postawy jak mój tata. Byłem też przez 3 miesiące spowiednikiem na Jasnej Górze tj. od kwietnia do czerwca 2009 r i na podstawie tych spowiedzi i rozmów duchownych stwierdzam że ok. 80% u ludzi w średnim wieku i u starszych wiekiem jest ta ŻEBRACZA POBOŻNOSĆ 🙁 Wymuszają na Matce Bożej, żeby np.; wyprosiła u Jezusa cud zejścia się małżonków albo, aby uwolniła od nałogów, albo z nieuleczalnej choroby, albo od bólów nóg, czy bólów innych części ciała A NIE CHCĄ ŻYĆ BOGIEM NACODZIEŃ i nie chcą wybaczyć innym, którzy ich skrzywdzili i wracają z Jasnej Góry do „swoich błotek” i dalej się w nich „taplają” 🙁

Ci na pewno czynią zaporę dla działania w nich i przez nich PANA JEZUSA. Stawiają tylko Bogu wymagania i „rozkazują” Bogu, żeby ich wysłuchiwał.

To ŻEBRACTWO POBOŻNOŚCIOWE, które jest efektem złego kształtowania od początku postaw religijnych owocuje tym, że gdy przychodzą różne życiowe burze, kryzysy, choroby, załamania… ludzie buntują się i odchodzą od Boga.

W tym żebractwie funkcjonuje hasło; „JAK TRWOGA TO DO BOGA” a w innym czasie jak mówił Święty nasz Papież: „Żyją w cywilizacji śmierci” lub też: „Żyją tak jakby Boga nie było”

Życzę najpierw sobie i innym Czytelnikom dokładnego postępowania wg Przykazań Pana Boga, karmienia się w drodze do nieba Słowem Bożym i Sakramentami ŚwiętymiJ Niechaj każdy z nas odkurza swoje wnętrze i daje szansę , aby DUCH ŚWIĘTY mógł przebić się przez pancerz – bariery grzechów – wad do naszych serc, aby życie było w BOGU i z NIM SZCZĘŚLIWE 🙂

Wasz Trzmielu 🙂