hosted by Aukcje.FM

poniedziałek, 06 lutego 2012

09. GRZECH – BŁĘDY WYCHOWAWCZE I ZŁY WZÓR RODZICÓW I DZIADKÓW I PRADZIADKÓW

Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

4.

Wywiad z Magdaleną w Częstochowie dn. 01. 09. 2009 r.

X.M.: Spotykamy się, by móc omówić fragmenty życiorysu Twojego i Twoich bliskich w kontekście błędów wychowawczych Twoich rodziców i Twoich błędów w stosunku do synów!

Magdaleno masz 40 lat na liczniku życiowym i jesteś „doświadczoną osobą przez życie, które Cię nie pieściło”:( Twoje życie płynęło najpierw w gronie Twoich rodziców, później w małżeństwie. Co możesz powiedzieć na powyższy temat? Czy takie błędy widzisz po analizie swego życiorysu?

Magdalena: Często się oskarżałam, że jestem winna wszystkich złych wydarzeń dokonujących się w mojej rodzinie min. były to kłótnie między rodzicami o to, że jestem powodem ich nieudanego życia, o czym często mi przypominali podniesionym głosem. Często mi mówili, że mają o 1 dziecko za dużo:(

X.M.: Wnioskuję stąd, że jesteś „niechcianym dzieckiem”. Od kiedy to zaczęłaś świadomie odczuwać?

Magdalena: Myślę, że mając już 5 latek odczuwałam chłód i odepchnięcie, brak akceptacji, brak wsparcia ze strony rodzicówL Występowało ciągłe niezadowolenie u rodziców z moich przewlekłych chorób układu oddechowego. Rodzice musieli mnie przygotowywać do ciągłych wyjazdów do szpitala i sanatoriów i to było dla nich bardzo kłopotliweL szczególnie mój ojciec wykazywał niezadowolenie z mojego wyglądu, żądał ode mnie samych 5 w szkole, nie miałam prawa do popełnienia błędów – pomyłek lub braków i dostawałam za to lanie. Ojciec mnie bił, szarpał mną itp.

Moi rodzice nie formułowali jasno i precyzyjnie jakie obowiązki mam do spełnienia jako ich dziecko i nie potrafili ocenić moich możliwości ich spełnienia. Wszystko co robiłam było złe w ich ocenie tak jakbym była zdolna do „jasnowidzenia” abym czytała w ich myślach ich oczekiwania i pragnienia. Straszyli mnie Bogiem, że mnie ukarze i wpajali mi, że jestem złaL Nie słyszałam od nich żadnych pochwał mimo że się starałam dobrze wypełniać swoje szkolne, czy domowe obowiązki:(

X.M.: W takim trudnym do normalnego wzrostu klimacie żyłaś stając się coraz bardziej w ich mniemaniu, w chorej wyobraźni Twojej rodziny i w swoim- wtłoczonym przez nich „osobą nic nie wartą”, czy inaczej małowartościową:(

Magdalena: Dokładnie tak jak ksiądz powiedział, dlatego żyłam w lękach, nieustannym napięciu psychicznym i stresie i nie mogłam sobie pozwolić na przyjaźnie, koleżeństwo i w ogóle kontakty z ludźmi. Żyłam w ciągłym zastraszeniu. Było tak do lipca 2009 roku. Teraz z perspektywy czasu widzę, że te złe relacje moich rodziców do mnie wpływały także negatywnie bardzo na moje relacje z synami:)

X.M.: Jakie błędy u siebie zaczęłaś odkrywać i powolutku korygować, jeśli chodzi o relacje z Twoimi wspaniałymi synami:)

Magdalena: Powielałam do tej pory błędy wychowawcze moich rodziców tzn. nadopiekuńczość, niezauważanie u synów pozytywnych cech w ich wrażliwych osobowościach a mają ich rzeczywiście wiele:)

Błędem było też nadmierne ich kontrolowanie i brak zaufania do nich, ograniczanie ich wolności np.: sprawdzanie telefonem, gdzie są, z kim i co robią mimo, że nie są już w 5 klasie i mają: starszy 21 a młodszy 18 lat. Dołowałam ich, że są gorsi od innych np.; lepsze są dzieci mojej siostry i znajomych. Było to w wyniku wpojonego mi w dzieciństwie porównywania mnie przez moich rodziców z innymi dziećmi, z innych rodzin, które według nich były znacznie lepsze ode mnie i bardziej wartościowe.

Nie dostosowywałam się do ich indywidualnych cech i zachowań i patrzyłam na nich moim dawnym modelem zdeformowanego wychowania:( Teraz moje widzenie mnie samej i moich kochanych synów dzięki Bogu powróciło na właściwe miejsce i plan życia:)

X.M.: Mam nadzieję Magdo, że już wnioski porekolekcyjne wyciągnęłaś i Twoje duchowe oblicze zostało odnowione przez Pana Życia - Jezusa i te Twoje autonauki nie pójdą w las i są na tyle mocne i utrwalone, że będziesz starała się sama dla siebie i Waszego wspólnego dobra tzn. Twojego, Twoich Pociech, Twoich Rodziców jak i dobra spotykanych na drogach Waszego życia ludzi, siać dobro, pielęgnować je najpierw w sobie samej, później w innych, by to sianie przyniosło PLON ŻYCIA OBFITY i SZCZĘŚLIWY Tobie i Twoim Najbliższym Sercu – SZCZĘŚĆ …:)

„Do Was należy założyć zaporę demoralizacji, zaporę, której ja tu nie będę wymieniał po imieniu o których to wadach wiecie sami… Od Was zależy dziś, jaki będzie człowiek. A więc czuwajcie. Czuwam, a więc dostrzegam drugiego człowieka. Czuwam tzn. Miłość Bliźniego – to podstawowe zasady świadomości…”

 

 

Komentarze  

 
0 #1 2010-11-27 22:25
Dzięki za świadectwo MAGDALENY. To pokazuje jak ważna jest psychologiczna świadomość motoru naszego postępowania (czytaj grzechów). Grzechy cudze to dla nas grzech pierworodny. Zgładzony raz przez Jezusa, ale skutki odczuwa każdy z nas do końca życia.
Ta świadomość jest punktem wyjścia dla zrozumienia siebie, swojej sytuacji, często koniecznego przebaczenia i rozpoczęcia nawracania się- bo jest to proces, a nie jednorazowa czynność.
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Profil



Grzesznicy

Chcesz dodawać komentarze, bez przepisywania CAPCHy?
- Zarejestruj się i dołącz do grzeszników :-)
E-Booki Grzechy Przodków 09. GRZECH – BŁĘDY WYCHOWAWCZE I ZŁY WZÓR RODZICÓW I DZIADKÓW I PRADZIADKÓW

"Trzeba czasem odważyć się pójść także w tym kierunku, w którym dotąd jeszcze nikt nie poszedł..."
- Jan Paweł II