Archiwum kategorii: E-Book

10. GRZECH ALKOCHOLIZMU POKOLENIOWEGO

Wywiad z Łukaszem w dn. 31. 08. 2009 r.

X.M.: Witaj Łukaszu. Spotkaliśmy się, żeby pomówić o grzechach swoich w kontekście grzechów – wad naszych rodziców i dziadków. Chcę Cię zapytać, czy takie grzechy o wspólnym mianowniku dostrzegasz w swojej rodzinie?

Łukasz: Myślę, że wady o które zapytałeś są w każdej rodzinie, ale niektóre są tylko w niewielu rodzinach. Mam 24 lata i jestem uzależniony od alkoholu, jak pamiętam od 4 lat. To moje picie uważam, że ma jakieś powiązanie z moim tatą, który jak sobie przypominam od dziecka pił, robił awantury, raz poleciała szyba i mam pamiątkę na ręku do dzisiaj. Pamiętam, że ojciec robił burdy, krzyczał, obwiniał nas za to, że on pije.

X.M.: Łukasz Twój tata ma też swego tatę, czyli Twojego dziadka. Czy dziadek w swoim życiu nadużywał alkoholu?

Łukasz: Mój dziadek nadużywał i dalej tak jest, ale sporadycznie! Jednak się nie awanturuje ja wypije. Popija od 2 do 3 dni i jest spokój na 2 miesiące.

X.M.: Czy myślisz, że ta wada picia mogła być wzięta przez Twojego tatę od jego ojca?

Łukasz: Dokładnie! tak jak mówisz.

X.M.: Łukaszu, czy Twój tata stara się żyć w trzeźwości i jeśli tak, to na ile mu się to udaje praktycznie?

Łukasz: Jak nie pije to jest super przez 2 lub nawet 3 lata. A jak wpadnie w ciąg to trwa to ok. miesiąca.

X.M.: Łukaszu czy Twój tata leczył się, aby wyjść z tego nałogu?

Łukasz: Leczyć się nie leczył, ale był bardzo często na odwyku.

X.M.: Gdzie to było i w jakim czasie ten odwyk był kontynuowany?

Łukasz: Był to normalny szpital z oddziałem odwykowym. Dla przykładu w jednym roku był 8x, a w następnym mógł być 2x.

X.M.: A jak Tobie udaje się trwać bez picia?

Łukasz: U mnie jest podobnie jak u taty tzn. potrafię nie pić dłuższy czas, a później jak złapię ciąg to piję 3 dni. Zdarzyło mi się 2x, że piłem cały miesiąc.

X.M.: Jakie widzisz dla siebie wyjście z tej sytuacji i co pozwala na to i motywuje Cię, aby trwać w trzeźwości?

Łukasz: Myślę, że wyjściem byłoby oddanie się na leczenie odwykowe, bo sam sobie nie radzę.

X.M.: Dzięki, że szczerze porozmawialiśmy na ten trudny temat grzechu pijaństwa i myślę, że w ten sposób Twoimi słowami przestrzeżemy innych młodych ludzi i starszych też, a tych uzależnionych poprowadzą te refleksje do walki z nałogiem i do zwycięstwa i trwania w trzeźwości.

Łukaszu Szczęść Boże Tobie w pokonywaniu w sobie tej narodowej wady i tego samego również innymJ

Łukasz: Mam również dużo kolegów, którzy piją, ale sami o sobie nie myślą, że są uzależnieni i mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wywiadu ze mną dojdą do wniosku, że z alkoholem nie ma żartów i nikt nie wie, gdzie jest granica wejścia w nałóg piciaJ

Wywiad z Damianem w dn. 31. 08. 2009 r.

X.M.: Siemka Damian na tym spontana wywiadzie na Słoku w domku nr 7. Po wywiadzie z Maxem doszedłeś do wniosku, że to o czym chciałbyś powiedzieć będzie pouczeniem i przestrogą dla innych ludzi młodych, aby nie brali narkotyków.

Damian: Mam 21 lat i z narkotykami zetknąłem się po raz pierwszy w Gimnazjum jak miałem 16 lat.

X.M.: W jakich okolicznościach miałeś do czynienia z narkotykami?

Damian: Główną przyczyną wzięcia po raz pierwszy marihuany była szkoła. Docierały do niej narkotyki z zewnątrz przez Dilerów.

X.M.: Czy była to u ciebie zwyczajna ciekawość, czy szpan wobec rówieśników, czy też nauka Ci źle szła, czy inne względy?

Damian: Powiem księdzu tak! To nie był szpan, tylko chęć spróbowania, czyli zobaczyć jak to jest – jak się poczuję? Ogólnie człowiek się czuje na luzie i jest wszystkiego świadomy, co się wokół niego dzieje.

X.M.: Czy w twojej rodzinie jak na tamten przejściowy wiek 16 lat były normalne relacje między rodzicami i między Tobą i rodzeństwem?

Damian: Ja jak na moje myślenie mam rodzinę „ogarniętą” – jak to się u nas mówi.

X.M.: Damianie, czy palenie trawy jest dla Ciebie nieodzowne i konieczne?

Damian: Jak chcę to palę, ale jak nie chcę to nie robię. Mam nad sobą kontrolę, bo normalnie pracuję, funkcjonuję jak normalny człowiek.

X.M.: To w takim razie powiedz mi, dlaczego wydajesz kasę na bakę 30 ZETA?

Damian: Ogólnie to mi chodzi o dobrą zabawę na dyskotece, ale jak tam pojadę to nie muszę zażywać, bo od tego się człowiek potrafi powstrzymać.

X.M.: Myślę, że problemem dla Ciebie jest na dyskotece zabawa bez alkoholu i narkotyków!

Damian: Tzn. jak to w tych czasach jest! Alkohol każdy spożywa a narkotyki nie wszyscy chcą brać – jak ktoś chce to sobie bierze!

X.M.: Damian a bawiłeś się już wiele razy bez zioła i piwa?

Damian: Bez konopi już się wielokrotnie bawiłem i da się z tym żyć-gorzej jest z piwem!

X.M.: Myślę Damianie, że potrzeba większej autokontroli a następnie całkowitej rezygnacji z palenia zioła i również picia piwa i innych trunków.

Życzę Ci, abyś potrafił docenić swoją osobę, że jesteś jak inni wartościowy i zasługujący na szacunek ze strony innych, ale i Ty powinieneś też tymi uczuciami obdarzać innych. Bądź bardziej odpowiedzialnym za siebie i bardziej otwarty na innych, ale przy tym roztropniejszy i rozsądniejszyJ LIFETIME J

Damian: Myślę teraz, że nie warto brać, bo w głowie to zostaje, są tzw. „dziury” – często się o czymś zapomina i trudno jest z tym żyć!

X.M.: SZCZĘŚĆ CI BOŻE DAMIAN i niech Cię Pan strzeże przed złemJ

Wywiad z Mariuszem w Częstochowie w dn. 01. 09. 2009 r.

X.M.: Mariuszu witamJ Spotykamy się w życiu z wieloma ludźmi, poznajemy ich i również samych siebie. Pozwala nam to również na moralną ocenę tych relacji zachodzących między nami. O ile wiem z wcześniejszego dialogu z Tobą w Twojej rodzinie jest pewna dysfunkcja w relacjach przez górowanie zła jakim jest CHCIWOŚĆL

Mariusz: Myślę proszę księdza, że jest to problem kompleksowy, ponieważ wiele spraw nakłada się na siebie razem min. alkoholizm, manipulacje, podejrzenia o zdradę małżeńską, zawiśćL

X.M.: Która z tych przywar – grzechów najbardziej Ciebie dotykała?

Mariusz: Wydaje mi się, że jest to alkoholizm dziadka ze strony obojga rodziców. Rodzice też popijali.

X.M.: Masz Mariuszu już 24 lata i powiedz mi jak często się to picie zdarzało Twoim rodzicom i dziadkom?

Mariusz: Dziadek pił najczęściej, gdy nie radził sobie w życiu z problemami osobistymi i zawodowymi. Jeśli chodzi o rodziców to pili często. Głównym powodem tego nadużywania alkoholu była walka o ziemię z sąsiadami, którzy też są z nami spokrewnieni.

X.M.: Jak długo ta walka o miedzę trwała?

Mariusz: Było to ok. 15 lat. Moi rodzice obecnie są na odwyku już od 9 miesięcy.

X.M.: Jak Ty radzisz sobie z problemami życiowymi, bo przecież każdy z nas je przeżywa. Czy sięgasz po alkohol, leki, narkotyki?

Mariusz: Jeśli idzie o alkohol to piję w towarzystwie tzn. przy szczególnych okazjach i w umiarkowanych ilościach. Przeważnie jest to piwo, czasem, ale bardzo rzadko wódka.

X.M.: Mariuszu a jak myślisz, czy ta polska wada jaką jest pijaństwo może dotknąć Ciebie również osobiście?

Mariusz: Istnieje takie niebezpieczeństwo, z którego zdaję sobie sprawę. Testowałem siebie ile mogę wypić, żeby jeszcze kontrolować swoje reakcje!

X.M.: Powiedz mi jeszcze jeśli chodzi o chciwość w rodzinie!

Mariusz: Obserwowałem, że walkę o kasę toczą moi rodzice, bo mama jak i tata chce rozporządzać finansami.

X.M.: Jak myślisz, czy to, że rodzice są uzależnieni od alkoholu może mieć wpływ właśnie na takie ich zachowania dotyczące pieniędzy?

Mariusz: Rodzice mnie, brata, siostrę kiedy prosiliśmy o pieniądze odsyłali do siebie nawzajem. Udawali, że nie mają pieniędzy a później okazywało się, że mieli jednak, bo kupowali alkohol. Potrafili wydawać mnóstwo pieniędzy na alkohol nie dbając o nas jak należy, co jest powinnością rodziców.

X.M.: Wspomniałeś też wcześniej Mariuszu o PODEJRZENIACH ZDRADY MAŁŻEŃSKIEJ. Jak myślisz, czy możesz ufać tacie, który stwierdził kiedyś do Ciebie, że mama powinna iść do pracy a wychodziła od sąsiada.

Mariusz: Ta zdrada małżeńska jest możliwa, bo kiedy mieszkałem z mamą i miałem 21 lat to ona mówiła mi, że wychodzi do pracy a okazywało się, że sporadycznie, ale jednak nie była w pracy i nocowała u kogoś.

X.M.: Mariuszu będziesz musiał bardzo blisko współpracować z Bogiem po Twoim nawróceniu, jak będzie taka potrzeba to i skorzystać z porady psychologa, aby po traumie, jaką przeżywałeś przez tak długi okres w życiu z rodzicami i dziadkami dojść powoli do siebie lecząc zadane Ci i Twojemu rodzeństwu rany psychiczne i duchowe, aby móc już normalnie funkcjonować jako szanujący się człowiek i w tym niech Cię PAN JEZUS prowadzi i błogosławi Tobie rodzeństwu i również módlcie się o uwolnienie z nałogu dla rodziców i o przebaczenie sobie- SZCZĘŚĆ WAM BOŻEJ

Mariusz: Proszę księdza zapisałem się na terapię DDA i byłem już na pierwszym spotkaniu, za co już jestem wdzięczny, bo rozszerzy to moje horyzonty i spojrzenie na moich rodziców, dziadków, rodzeństwo i mam nadzieję, że przyczyni się do odbudowania zepsutych przez alkoholizm więzi między namiJ Bóg zapłaćJ

 

09. GRZECH – BŁĘDY WYCHOWAWCZE I ZŁY WZÓR RODZICÓW I DZIADKÓW I PRADZIADKÓW

4.

Wywiad z Magdaleną w Częstochowie dn. 01. 09. 2009 r.

X.M.: Spotykamy się, by móc omówić fragmenty życiorysu Twojego i Twoich bliskich w kontekście błędów wychowawczych Twoich rodziców i Twoich błędów w stosunku do synów!

Magdaleno masz 40 lat na liczniku życiowym i jesteś „doświadczoną osobą przez życie, które Cię nie pieściło”🙁 Twoje życie płynęło najpierw w gronie Twoich rodziców, później w małżeństwie. Co możesz powiedzieć na powyższy temat? Czy takie błędy widzisz po analizie swego życiorysu?

Magdalena: Często się oskarżałam, że jestem winna wszystkich złych wydarzeń dokonujących się w mojej rodzinie min. były to kłótnie między rodzicami o to, że jestem powodem ich nieudanego życia, o czym często mi przypominali podniesionym głosem. Często mi mówili, że mają o 1 dziecko za dużo🙁

X.M.: Wnioskuję stąd, że jesteś „niechcianym dzieckiem”. Od kiedy to zaczęłaś świadomie odczuwać?

Magdalena: Myślę, że mając już 5 latek odczuwałam chłód i odepchnięcie, brak akceptacji, brak wsparcia ze strony rodzicówL Występowało ciągłe niezadowolenie u rodziców z moich przewlekłych chorób układu oddechowego. Rodzice musieli mnie przygotowywać do ciągłych wyjazdów do szpitala i sanatoriów i to było dla nich bardzo kłopotliweL szczególnie mój ojciec wykazywał niezadowolenie z mojego wyglądu, żądał ode mnie samych 5 w szkole, nie miałam prawa do popełnienia błędów – pomyłek lub braków i dostawałam za to lanie. Ojciec mnie bił, szarpał mną itp.

Moi rodzice nie formułowali jasno i precyzyjnie jakie obowiązki mam do spełnienia jako ich dziecko i nie potrafili ocenić moich możliwości ich spełnienia. Wszystko co robiłam było złe w ich ocenie tak jakbym była zdolna do „jasnowidzenia” abym czytała w ich myślach ich oczekiwania i pragnienia. Straszyli mnie Bogiem, że mnie ukarze i wpajali mi, że jestem złaL Nie słyszałam od nich żadnych pochwał mimo że się starałam dobrze wypełniać swoje szkolne, czy domowe obowiązki🙁

X.M.: W takim trudnym do normalnego wzrostu klimacie żyłaś stając się coraz bardziej w ich mniemaniu, w chorej wyobraźni Twojej rodziny i w swoim- wtłoczonym przez nich „osobą nic nie wartą”, czy inaczej małowartościową🙁

Magdalena: Dokładnie tak jak ksiądz powiedział, dlatego żyłam w lękach, nieustannym napięciu psychicznym i stresie i nie mogłam sobie pozwolić na przyjaźnie, koleżeństwo i w ogóle kontakty z ludźmi. Żyłam w ciągłym zastraszeniu. Było tak do lipca 2009 roku. Teraz z perspektywy czasu widzę, że te złe relacje moich rodziców do mnie wpływały także negatywnie bardzo na moje relacje z synami🙂

X.M.: Jakie błędy u siebie zaczęłaś odkrywać i powolutku korygować, jeśli chodzi o relacje z Twoimi wspaniałymi synami🙂

Magdalena: Powielałam do tej pory błędy wychowawcze moich rodziców tzn. nadopiekuńczość, niezauważanie u synów pozytywnych cech w ich wrażliwych osobowościach a mają ich rzeczywiście wiele🙂

Błędem było też nadmierne ich kontrolowanie i brak zaufania do nich, ograniczanie ich wolności np.: sprawdzanie telefonem, gdzie są, z kim i co robią mimo, że nie są już w 5 klasie i mają: starszy 21 a młodszy 18 lat. Dołowałam ich, że są gorsi od innych np.; lepsze są dzieci mojej siostry i znajomych. Było to w wyniku wpojonego mi w dzieciństwie porównywania mnie przez moich rodziców z innymi dziećmi, z innych rodzin, które według nich były znacznie lepsze ode mnie i bardziej wartościowe.

Nie dostosowywałam się do ich indywidualnych cech i zachowań i patrzyłam na nich moim dawnym modelem zdeformowanego wychowania🙁 Teraz moje widzenie mnie samej i moich kochanych synów dzięki Bogu powróciło na właściwe miejsce i plan życia🙂

X.M.: Mam nadzieję Magdo, że już wnioski porekolekcyjne wyciągnęłaś i Twoje duchowe oblicze zostało odnowione przez Pana Życia – Jezusa i te Twoje autonauki nie pójdą w las i są na tyle mocne i utrwalone, że będziesz starała się sama dla siebie i Waszego wspólnego dobra tzn. Twojego, Twoich Pociech, Twoich Rodziców jak i dobra spotykanych na drogach Waszego życia ludzi, siać dobro, pielęgnować je najpierw w sobie samej, później w innych, by to sianie przyniosło PLON ŻYCIA OBFITY i SZCZĘŚLIWY Tobie i Twoim Najbliższym Sercu – SZCZĘŚĆ …:)

„Do Was należy założyć zaporę demoralizacji, zaporę, której ja tu nie będę wymieniał po imieniu o których to wadach wiecie sami… Od Was zależy dziś, jaki będzie człowiek. A więc czuwajcie. Czuwam, a więc dostrzegam drugiego człowieka. Czuwam tzn. Miłość Bliźniego – to podstawowe zasady świadomości…”

 

 

08. GRZECH ŻEBRACTWA POBOŻNOŚCIOWEGO jako objaw złego wzoru pobożności rodziców, dziadków i innych ludzi

Częstochowa w parafii p/w św. Jacka dn. 01. 09. 2009 r.

X. M. 🙂 Myślę, że największy wpływ na wychowanie religijne dzieci mają rodzice, bo tak jak przyrzekali podczas chrztu św. że będą wychowywać i kształtować swoje pociechy w wierze katolickiej i są wierni temu przyrzeczeniu to ich dzieci mają wtedy właściwy klimat do rozwoju duchowego. Dopiero na drugiej pozycji, myślę że duży wpływ mają dziadkowie i następnie wyliczę środowisko w którym dzieci wzrastają tzn. grupy koleżeńskie i dopiero na 4 miejscu myślę że wpływ posiadają księża, którzy głoszą Słowo Boże i udzielają sakramentów świętych 🙂

Chciałbym w tym świadectwie wiary podziękować za kształtowanie mojej religijności i życia duchowego najpierw mojej MAMUSI – ALICJI 🙂 To właśnie pod jej „sercem i okiem” wzrastałem w wierze, że jestem takim księdzem jakim jestem 🙂

Ona uczyła mnie znaku krzyża i pacierza; przygotowywała mnie do I Komunii św. Pamiętam, że na egzaminie miałem poprawkę a ona mnie douczała chodząc wokół kościoła w Bełchatowie. Po I Komunii św. zapisałem się do ministrantów. Mamusia budziła mnie na ranne Msze św. ucząc mnie systematyczności, obowiązkowości i punktualności. Przypominała mi o popołudniowych dyżurach i zbiórce. Pamiętam, że śp. Ks. Prob. ALEKSANDER ŁĘGOCKI poświęcał mi dość dużo czasu i nawet mogłem 2-krotnie w VII i VIII kl. pełnić dyżur kościelnego przez 2 tygodnie – nawet zapłacił mi, abym miał na wakacje trochę grosza 🙂

Mamusia była dla mnie wzorem rozmodlenia i uczestnictwa w życiu sakramentalnym 🙂 Robiła systematycznie I Piątki Miesiąca i mnie też tego nauczyła 🙂 Cieszyła się, że byłem blisko Pana Jezusa i służyłem do Mszy św. Przypominam sobie jej dużą radość gdy Ks. Proboszcz Aleksander Łęgocki podawał mi mikrofon, abym śpiewał Litanię Loretańską do Najświętszej Maryi Panny podczas nabożeństw majowych.

Na II miejscu wzorem dochodzenia do chłopięcej religijności była moja BABCIA WŁADYSŁAWA. To ona właśnie mimo choroby nóg – (miała otwarte niegojące się rany na nogach po porodzie tzw. żylaki)- zabierała mnie kilkakrotnie właśnie tu do Częstochowy na Jasną Górę. Byłem bardzo niecierpliwym chłopakiem kiedy już z Dworca PKP w Częstochowie pójdziemy przed Cudowny Obraz naszej MAMY – CZARNEJ MADONNY. A podróż z Bełchatowa trwała 2 dni, bo wyjeżdżaliśmy popołudniu w sobotę PKS – m do Radomska i tam po kilku godzinach mieliśmy połączenie do Częstochowy a potem nocleg na Dworcu PKP do rana. Byłem świadkiem podczas tych podróży na Jasną Górę dobroci i troski mojej babci o mnie, ale potrafiła też dać kanapkę obcym i rzucić też pieniążek kalekim ludziom, którzy żebrali pod wałami Jasnej Góry 🙂

Na III miejscu w moim religijnym wychowaniu stawiam Księży Bełchatowskich 🙂 O Ks. Prob. Aleksandrze już wcześniej wspomniałem. Dodam jeszcze, że z nim w nagrodę jeździłem na Jasną Górę jego Wardburgiem na Uroczystości Królowej Polski a na 26 sierpnia razem prowadziliśmy naszą bełchatowską kampanię z konnymi taborami.

Wspomnę też mojego śp. Ks. Katechetę JÓZEFA ZAJĄCA, który przygotowywał mnie do I Komunii św. i sakramentu bierzmowania. Chodziłem mu po wodę mineralną, bo chorował na cukrzycę. Chodziłem z Ks. Prob. Aleksandrem i Ks. Józefem po Kolędzie i przyglądałem się ich postępowaniu z ludźmi. W niektórych rodzinach nie brali ofiar i nawet zostawiali pieniądze tym biedniejszym rodzinom, także i w mojej rodzinie tak robili 🙂 Tego się od nich też nauczyłem 🙂

Był jeszcze Ks. GroboszJ Nie pamiętam imienia! Ten kapłan podarował mi w VII klasie N. T. z dedykacją. Pamiętam, że brałem Pismo św. i szedłem w pola i tam czytałem i „chciałem połykać” wszystko Słowo Boże, ale „ni w ząb go nie rozumiałem” 🙂

Na kolejnym miejscu w moim duchowym wychowaniu odegrał niewielką rolę mój TATO ALFONS. Razem z nim kopaliśmy fundamenty pod Kościół św. Stanisława w Bełchatowie. Na tamten czas nazwany był Kaplicą. Budową zajmował się Ks. Prob. Aleksander Łęgocki. Również zalewaliśmy razem fundamenty tegoż Kościoła. W tym właśnie kościele wystawiliśmy Nowoczesne Misterium pt: „Jezus uzdrawia nas z nałogów” 🙂 Było to na drugi dzień po śmierci naszego Świętego Papieża Jana Pawła II tj. 02. 04. 2005 r.

Mój tato nie lubił za bardzo księży i był też nastawiony źle do mnie 🙁

Niestety miał też tylko zewnętrzną religijność tak jakby przez swoje wady – grzechy był zablokowany na działanie Boga w sobie i nie potrafił pewnie i zmagał się z tym wewnętrznie, bo trudno mu było żyć wg Dekalogu 🙁

Dlatego nazwałbym jego pobożność okresami „do przesady fanatyczną” 🙁 Dziwiłem się, że jakiś czas był pobożny tzn. potrafił kilka razy w tygodniu być na Eucharystii, w domu odmawiał różańce, litanie, czytał z mojego Lekcjonarza o Świętych Słowo Boże, a pod względem wzoru w moim życiu duchowym nie odegrał właściwej roli, również jeśli chodzi w ogóle o wychowanie nie wypełniał swoich obowiązków, ale za niego nadrabiała moja MAMUSIA ALICJA 🙂

Myślę, że u mojego taty była to powierzchowna pobożność, bo życia wg 10 Przykazań były tylko śladowe fakty. Często obserwuję też ludzi, którzy jeżdżą do różnych Maryjnych Sanktuariów np. do Częstochowy i mają podobne postawy jak mój tata. Byłem też przez 3 miesiące spowiednikiem na Jasnej Górze tj. od kwietnia do czerwca 2009 r i na podstawie tych spowiedzi i rozmów duchownych stwierdzam że ok. 80% u ludzi w średnim wieku i u starszych wiekiem jest ta ŻEBRACZA POBOŻNOSĆ 🙁 Wymuszają na Matce Bożej, żeby np.; wyprosiła u Jezusa cud zejścia się małżonków albo, aby uwolniła od nałogów, albo z nieuleczalnej choroby, albo od bólów nóg, czy bólów innych części ciała A NIE CHCĄ ŻYĆ BOGIEM NACODZIEŃ i nie chcą wybaczyć innym, którzy ich skrzywdzili i wracają z Jasnej Góry do „swoich błotek” i dalej się w nich „taplają” 🙁

Ci na pewno czynią zaporę dla działania w nich i przez nich PANA JEZUSA. Stawiają tylko Bogu wymagania i „rozkazują” Bogu, żeby ich wysłuchiwał.

To ŻEBRACTWO POBOŻNOŚCIOWE, które jest efektem złego kształtowania od początku postaw religijnych owocuje tym, że gdy przychodzą różne życiowe burze, kryzysy, choroby, załamania… ludzie buntują się i odchodzą od Boga.

W tym żebractwie funkcjonuje hasło; „JAK TRWOGA TO DO BOGA” a w innym czasie jak mówił Święty nasz Papież: „Żyją w cywilizacji śmierci” lub też: „Żyją tak jakby Boga nie było”

Życzę najpierw sobie i innym Czytelnikom dokładnego postępowania wg Przykazań Pana Boga, karmienia się w drodze do nieba Słowem Bożym i Sakramentami ŚwiętymiJ Niechaj każdy z nas odkurza swoje wnętrze i daje szansę , aby DUCH ŚWIĘTY mógł przebić się przez pancerz – bariery grzechów – wad do naszych serc, aby życie było w BOGU i z NIM SZCZĘŚLIWE 🙂

Wasz Trzmielu 🙂

 

07. GRZECH ZAZDROŚCI – PERFIDNOŚCI – ZAWIŚCI

Wywiad z Maksymilianem w dniu 31. 08. 2009 r.

X.M.: Max spotkaliśmy się specjalnie na Słoku k/Bełchatowa, aby omówić w jaki sposób grzechy dorosłych tzn. dziadków i rodziców wpływają na ludzi młodych i na ich kształtowanie osobowości. Jakie grzechy będziemy omawiać aby ten temat przedstawić i dokładnie wyłuskać PRAWDĘ?

Max: Chciałbym dla Czytelników przedstawić grzech zazdrości – zawiści – perfidności w zachowaniach pewnej osoby w stosunku do mnie. Będę więc mówił o pewnej osobie z mojej rodziny.

X.M.: Jakie powiązanie tych grzechów – wad dostrzegasz Maxio w kontekście życia rodziców i dziadków tej osoby o której mówimy?

Max: Jak najbardziej! Myślę, że ona jest pewnym „odbiciem” swego ojca. Jest ona osobą, która myślę, że ma wewnętrzny kompleks tzn. nie akceptuje siebie samej pod względem psychicznym jak i fizycznym!

X.M.: Zauważyłem Max, że jak na swój wiek, bo masz zaledwie 19 lat potrafisz już dość dobrze dokonywać ocen moralnych i stawiać też diagnozy i operujesz specjalistycznymi określeniami!

Max: Lubię analizować to, co dzieje się wokół mnie i zastanawiać się też nad przyczynami zachowań ludzkich!

X.M.: Max na ile mogłeś poznać tatę tej dziewczyny, o której cechach – wadach rozmawiamy?

Max: Miałem okazję poznać jej tatę już gdy miałem 9 lat i było to w trudnych okolicznościach tzn. jej rodzice byli wtedy na etapie rozwodu. Ona miała wtedy 3 latka.

X.M.: Jak myślisz Max, czy ten fakt rozejścia rodziców przyczynił się do tego, że ona jest teraz jaka jest?

Max: Jak najbardziej uważam, że brakowało jej ojca, który powinien zapewnić byt, bezpieczeństwo i tworzącą się dopiero co osobowość!

X.M.: Uważasz zatem, że ten rozwód i brak ojca jest przyczyną jej kompleksów i wpłynął bardzo destrukcyjnie na niedorozwój osobowości?

Max: Myślę, że ona pragnie akceptacji innych ludzi!

X.M.: Czyżby tej akceptacji nie zapewniła jej mama, dziadkowie?

Max: Moim zdaniem to ojciec bardzo poważnie wpływa na przeistaczanie się z dziewczynki w kobietę dojrzałą tzn. ojciec motywuje do pewnych zmian konstytutywnych w myśleniu, pragnieniach i działaniu u dziewczyny jak i u chłopaka.

X.M.: Myślę, że oprócz tych wad – grzechów perfidności, nienawiści poruszyliśmy niechcąco grzech braku wychowania rodziców przez brak jedności i wierności małżeńskiej!

Max: Myślę, że gdyby jej tata i mama nie rozwiedli się ona miałaby normalny klimat do rozwoju swojej osobowości i tychże złych cech – braków nie byłoby w jej życiu!

Ta osoba pragnie uznania ze strony innych ludzi. Widziałem to, gdy ona odegrała rolę statystki w filmie. Była wtedy zauważona przez innych i tym się bardzo cieszyła, bo ją dowartościowano!

X.M.: Jak myślisz Max, czy mimo jej młodego wieku wydorośleje i zwalczy te cechy zawiści, niechęci, nieufności, nieakceptacji samej siebie?

Max: Myślę, że może to się stać przez tzw. „życiowego kopniaka” – że przez jakieś trudne doświadczenie dojdzie sama do wniosku, że nie tylko ona, ale wszyscy są wartościowi 🙂

X.M.: Mam nadzieję Maxio, że tak się stanie wcześniej, czy później, że Pan dopuści do jej osobowościowego i duchowego wzrostu i posłuży się też Tobą i innymi ludźmi w tym dziele 🙂

Max: Dziękuję bardzo za ten wywiad i wiążę z tym nadzieję i również, że będzie on pouczający dla innych i „da im do myślenia” 🙂

X.M.: Bóg zapłać Maxio 🙂

 

06. GRZECH CHCIWOŚCI – WALKI O MIEDZĘ, MAJĄTKI I SPADKI

Wywiad z Teresą dn. 31. 08. 2009 r.

X.M.: Witam Cię serdecznie TeresoJ Chciałbym z Tobą poważnie pogadać na temat grzechów rodziców i dziadków. Myślę, że pewne grzechy, które dostrzegamy w relacjach z siostrami i w odniesieniu do dalszej rodziny są spuścizną po naszych przodkach. Jakie grzechy – przywary mając 59 lat na liczniku życia mogłabyś wymienić i wyjaśnić, że ich bazą były błędy wychowawcze i brak zachowania 10 Przykazań Bożych przez Twoich przodków.

Teresa: Wydaje mi się ze w mojej rodzinie „kulała” miłość przez zazdrość. Zakłócenia relacji między rodzeństwem było spowodowane właśnie ZAZDROŚCIĄ i CHCIWOŚCIĄ. Dochodziło do tego, że były kłótnie i walki o „MIEDZĘ”!

Moja mama i tata zakładali sprawy sądowe walcząc o swoją własność – ziemię. Te sprawy były zakładane przez moich rodziców kuzynostwu ze strony mojej mamy. Ta zachłanność kuzynostwa doprowadziła do walki między nami, czyli rodzeństwem po śmierci naszych rodziców.

Moje siostry a było ich 5 zamieszkiwały już na swoim i domagały się ojcowizny. Nastąpił podział majątku po rodzicach i każda dostała należną część. Ponieważ mama zostawiła swoją część na pochówek a nie było to nigdzie zapisane w dokumentach przejął tę część po mamie szwagier, który jednak mojej mamie nie zapewnił opieki i po śmierci godnego pochówku.

X.M.: Czy po takim niegodnym zachowaniu szwagra nastąpiły jakieś reperkusje?

Teresa: Domagaliśmy się wyjaśnień dotyczących jego dziwnego zachowania – tzn. dlaczego nie pochował mamy, a on wtedy odpowiadał, że nie było tego na piśmie. Od tego czasu nie utrzymujemy z nimi rodzinnych relacji a trwa to już ponad 16 lat.

X.M.: A jak obecnie wyglądają Twoje relacje z innymi żyjącymi siostrami?

Teresa: Obecnie relacje w pozostałej rodzinie są dobre!

X.M.: Jeśli chodzi o ten pierwszy grzech, który wymieniłaś, czyli o ZAZDROŚĆ, czy dostrzegłaś ją tylko u tej jednej siostry i szwagra, czy też były, czy istnieją takie sytuacje, że ten grzech jest widzialny też w Twojej rodzinie?

Teresa: Tę zazdrość widziałam tylko u tej jednej siostry, która była i nadal jest pod presją szwagra!

X.M.: Bóg zapłać Tereska za te wiadomości. Mam nadzieję, że Pan Bóg przywróci im jeszcze przed śmiercią rozum i przeproszą Was za zatwardziałe trwanie w nieprawdzie i za krzywdy jakie wyrządzali Wam przez lata. Mam też nadzieję, że będziecie w stanie wybaczyć im ich złe życie. Szczęść Wam Boże i dużo mocy Ducha Świętego!

 

05. GRZECH NIENAWIŚCI – ZAPALCZYWOŚCI I BRAKU PRZEBACZENIA

X.M. : Marto witam Cię w Chrystusie Panu. Chcę szczerze zapytać o Twoich rodziców i dziadków jeśli chodzi o wady – grzechy, które jak wynika z wcześniejszych naszych rozmów zostały przekazane przez nich na potomstwo.

Marta: Mój ojciec, niestety tak uważam był złym człowiekiem. Miał wg mnie dużo wad – grzechów, które odziedziczyły po nim jego dzieci.

X.M.: Jakie to negatywne cechy po ojcu zauważasz najpierw u siebie i u rodzeństwa?

Marta: Uważam że miałam duże problemy emocjonalne, jeśli chodzi o relacje z najbliższą rodziną. Myślę, że wynikało to z braku miłości mojego ojca do mnie.

X.M.: Jakie grzechy – wady zauważasz jeszcze u swojego rodzeństwa, które jak uważasz przez złe wychowanie zaszczepił im Wasz ojciec?

Marta: Pierwszą i najgorszą taką cechą jest NIENAWIŚĆ!

X.M.: W jaki sposób myślisz, że Wasz ojciec tę cechę utrwalił u Twego rodzeństwa?

Marta: Ojciec mieszkał ze mną w jednym domu i miał ze mną złe kontakty.

X.M.: Dlaczego Wasze relacje były złe?

Marta: Mój ojciec wyróżniał inne osoby np.: brata, moje dwie starsze siostry a mnie w ich oczach źle oceniał i traktował. Skarżył się do nich, że nie daję mu jeść, nie robię prania, nie sprzątam, że znęcam się nad nim psychicznie i go terroryzuję i moje siostry wierzyły ojcu, że tak jest. Ale niestety ojciec miał już sklerozę i zaniki pamięci i dużo zmyślał nieprawdziwych sytuacji.

X.M.: Marto, czy tylko te sytuacje zakłócały Twoje relacje z rodzeństwem?

Marta: Ojciec często wszczynał problematyczne monologi i denerwował mnie, męża i było to też nieobojętne na zdrowie mojego synka i nasze pożycie małżeńskie.

X.M.: A ile macie lat? Ty, mąż i synek?

Marta: Ja mam 33 lata, mąż 32 a synek 5 lat.

X.M.: Jak myślisz, czy ojciec był Wam życzliwy?

Marta: Ojciec dla mnie nie był życzliwy, uważam, że nie był też życzliwym dla niektórych z mojego rodzeństwa a poza tym był chłodny i nieotwarty.

Czułam tak jakby nie chciał być moim ojcem, bo nie wypełniał obowiązków ojcowskich.

Uczyłam się sama miłości i właściwych relacji do bliskich i innych ludzi od krewnych i obcych ludzi. Ojciec nie okazywał uczuć miłości tak, że miałam pod tym względem duży uszczerbek. Odczuwałam brak wrażliwości w relacjach z innymi np.; z moim mężem a wcześniej narzeczonym i też z innymi ludźmi.

X.M.: Marto a jeśli chodzi o Twoją mamę i dziadków, czy ich dobrze wspominasz?

Marta: Moja mama zmarła jak miałam 4 latka. Od moich cioć ze strony mamy i taty słyszałam same dobre rzeczy na temat mojej mamusi i babci ze strony taty.

X.M.: Dzięki bardzo za te bogate informacje i mam nadzieję, że będą one dobrym pouczeniem i uświadomieniem błędów rodzicielskich dla innych, którzy obecnie wychowują swoje pociechy i przyczynią się też do poprawy relacji w twojej rodzinie i innych rodzinach !Bóg zapłać!

 

04. Grzechy Międzypokoleniowe

Moim zadaniem i głównym przesłaniem tej książki jest zwrócenie uwagi na te same zachowania grzeszne, których się nauczyliśmy od naszych dziadków, rodziców, krewnych i innych, co stanowi w naszych życiorysach „korzenie zła”. Po analizach poniższych wywiadów sami sprawdźcie jak jest w Waszych Rodzinach? Zwróciłem tylko uwagę na wg mnie najgorsze zło odziedziczone i nauczone przez naszych Pradziadów, Dziadów, Ojców i krewnych bliższych i dalszych. Szczęść Wam Boże w tych analizach i rachunkach sumienia

Św. Franciszku, św. Ojcze Pio, św. Janie od Krzyża, św. Janie Pawle 2, św. Tereso Wielka, św. Teresko z Lisieux, św. Faustynko prowadźcie moją rękę, Sługo Boża Wandziu Malczewska

 

03. Uczmy się raczej na błędach – grzechach innych i nie powielajmy ich w swoim i życiu innych sióstr i braci

„Uczmy się raczej na błędach – grzechach innych i nie powielajmy ich w swoim i życiu innych sióstr i braci”

Święty Papież Jan Paweł II pouczył nas podczas pielgrzymki w 1991 roku o grzechach i kryzysach w polskich rodzinach:

„Kryzys nie ominął rodziny, niestety kryzys nie ominął polskiej rodziny. Powoduje on tyle obrazy Boga, jest przyczyną wielu nieszczęść – zła, dlatego jest przedmiotem szczególnej wrażliwości i szczególnej troski Kościoła.

Za analizami, za opisami stoi zawsze żywy człowiek, tragedia jego serca, tragedia jego życia, tragedia jego powołania.

Rozwody, wysoka liczba rozwodów, trwałe konflikty w rodzinach, a także trwałe rozstania na wskutek wyjazdu jednego z małżonków za granicę.

Prócz tego dochodzi do zamykania się rodziny wokół własnych spraw, do jakiejś niezdolności otwarcia się na sprawy drugiego człowieka.

Zanika więź w rodzinach. Brakuje miłości między rodzicami i dziećmi…”[1]


[1] O zagrożeniach Rodziny, 03. 06. 1999 r., Kielce

 

02. Jezus precyzyjnie wyjaśnia że choroby tzn. ślepota, głuchoniemość, psychiczne nie są spuścizną po grzesznym życiu naszych Przodków

Jezus precyzyjnie wyjaśnia że choroby tzn. ślepota, głuchoniemość, psychiczne nie są spuścizną po grzesznym życiu naszych Przodków

Pan nasz Jezus Chrystus – Zbawiciel pouczył również o chorobach i złu osobistym . Ewangelista Jan opisuje sytuację choroby, która nie jest następstwem grzechu osobistego i grzechu Przodków. Jezus wyraźnie to zaznacza zapytany o to, czy niewidomy zgrzeszył sam, czy temu, że jest ślepy są winni jego rodzice: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże” J 9, 3

Pan Jezus dalej pouczył, abyśmy wcześniej wyciągali wnioski złego postępowania i przyczyniali się do osobistej świętości i wzrastali sami w doskonałości i pomagali w tym innym, których spotykamy w życiu: „Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać” J 9, 4

Tak więc choroby psychiczne, fizyczne nie zawsze są objawem, że ktoś jest grzesznikiem i trwa w grzechach lub też, że jego rodzice zawinili, bo jest chory, ale ważniejsze sprawy Boże są kontynuowane przez Pana w Jego ekonomii zbawczej. Nie zawsze Bóg pozwala na zrozumienie swojej woli ludziom! Tacy chorzy są Błogosławieństwem Pana dla innych bliskich i spotykających tych chorych, bo dzięki Bogu mogą okazywać im Miłość Miłosierną Pana naszego Jezusa.

Wyjaśnię, że są takie uczynki miłosierne, którymi świadczymy wobec duszy bliźniego:

1. Grzeszących upominać,

2. Nieumiejętnych pouczać

3. Wątpiącym dobrze radzić,

4. Strapionych pocieszać,

5. Krzywdy cierpliwie znosić,

6. Urazy chętnie darować,

7. Modlić się za żywych i umarłych.

Pan dał też nam w prezencie uczynki miłosierne co do ciała:

1. Głodnych nakarmić,

2. Pragnących napoić,

3. Nagich przyodziać,

4. Podróżnych w dom przyjąć,

5. Więźniów pocieszać,

6. Chorych nawiedzać,

7. Umarłych grzebać.

Dlatego właśnie tłumacząc te sprawy Boże w stosunku do niewidomego nazwałem je, że są dla nas Błogosławieństwem Pana, bo mamy możliwość pracy nad sobą, walki z egoistyczną miłością i wzrastania w świętości, której życzę sam sobie i Wam Kochani Odbiorcy

 

00. Od Autora

Od Autora:

KSIĄŻKA ta powstała po OSOBISTYCH REKOLEKCJACH w Jabłecznej, w MONASTERZE PRAWOSŁAWNYM w dn. 27-30 sierpnia 2009 r. Pomysł i plan zrodzony został w drodze powrotnej do parafii p/w św. Jacka w Częstochowie
Książka napisana w rękopisie w dn. 31sierpnia 2009 do 01. 09. 2009 r. po EUCHARYSTIACH w intencji uzdrowienia rodzin ze Zła Międzypokoleniowego. Te Eucharystie w tych dniach sprawowałem w parafii p/w ŚW. FRANCISZKA z ASYŻU na Grabówce i w Kaplicy Domu Rekolekcyjnego MISJONARZY KRWI  CHRYSTUSA w Częstochowie